Na początku przepraszam! :c Długo zwlekałam z napisaniem tego o-s'a, bo nie miałam na niego pomysłu... :/ Później pomyślałam, że może Malinq Ashida-chan nie będzie zła, jeśli zmienię trochę tematykę... Tak więc! O-S jest bardziej... taki... hmm.. trochę akcji i romansu? Coś w ten deseń.. Dedykacja oczywiście dla Malinq Ashidy! :D
‘’Ściemnia się’’ – pomyślał. Właśnie wracał do domu po długim dniu w pracy. Jedyne, o czym teraz myślał to gorący prysznic i mięciutkie łóżeczko.
Skręcił w kolejną alejkę i usłyszał urywany krzyk. Natychmiast
się zerwał i pobiegł za jego śladem. Zobaczył scenę, która na długo zapadnie w
jego pamięci. Jakiś dziwny typek obmacywał dziewczynę. Znał ją? Znał. Była dla
niego ważna? Owszem. Jego była dziewczyna. Erza Scarlet. Dlaczego się rozstali?
Cóż… To dosyć skomplikowane. Ale o tym później. On ją zaraz zgwałci!
Fernandes natychmiast rzucił się na ratunek swojej eks.
Odciągnął zboczeńca i zdzielił go pięścią w szczękę, pozbawiając przytomności.
Odwrócił się w stronę zdruzgotanej, trzęsącej się dziewczyny. Nie chciał jej
takiej oglądać. Kochał jej uśmiech. Teraz jednak proszenie o niego będzie
absurdalne.
- E-Erza? Wszystko w porządku? – Zapytał, podchodząc do niej.
Szkarłatnowłosa podniosła głowę i spojrzała w jego pełne zmartwienia brązowe
oczy. Zamrugała kilka razy zdziwiona.
- Jellal? Co ty tu… - Uniknęła odpowiedzi na jego pytanie.
- Eh… Długa historia… Tak, czy inaczej… Odprowadzić cię? –
zaproponował, przyglądając jej się uważnie. Dziewczyna przytaknęła i westchnęła
cicho, próbując się uspokoić.
Szli… Szli… Cały czas. Wokół nich panowała cisza. Nie była
ona krępująca… wręcz przeciwnie. Oboje nie widzieli się kilka miesięcy… Muszą
się nacieszyć swoim towarzystwem. I już wyjaśniam… Dlaczego się rozstali?
Wszystko poszło o to, że oboje dostali się na dwa różne uniwersytety. Erza chce
zostać tancerką, a Jellal marzy o prowadzeniu wyścigówek. Są jak ogień i woda.
Wzajemnie podjęli decyzję o rozstaniu, gdyż nie będą się widywać zbyt często.
Zwłaszcza też, dlatego, że placówki, do których uczęszczają leżą na dwóch
krańcach Japonii…
- Wiesz... - Zaczął nieśmiało. - Co tam u ciebie słychać? Dawno cię nie widziałem.
- Eee, jak widzisz nie za dobrze... Moja matka wplątała się w jakieś gówno... i ten koleś chciał żebym ja zastąpiła kasę, którą ona im wisi... Dzięki.
- Nie ma sprawy... Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć.
Porozmawiali jeszcze chwilę o mniej istotnych rzeczach i znaleźli się przed domem panny Scarlet.
- Może wejdziesz?
- Czemu nie.
[...] Usiadł na kanapie i czekał na Erzę, która właśnie robiła im herbatę. Rozejrzał się dookoła. Pokój tworzył niezły klimacik. Bardzo ciemna podłoga oraz beżowe, jasne ściany nieźle się komponowały. Do tego śliczny komplet mebli. Nie brakuje tutaj małych romantycznych ''smaczków'' w postaci luźno porozrzucanych świeczek na stoliku, różnych półkach.
- Jestem.
Usłyszał jej głos. Odwrócił się i oto była, z drewnianą tacką, na której umieszczone były dwa zielone kubki bez uchwytów.
- Dziękuję. - Powiedział kulturalnie, gdy podała mu naczynie z gorącym napojem. Erza natomiast tylko lekko się uśmiechnęła i usiadła obok niego.
- I? Jak tam ci się wiedzie na uczelni?
- Ah, no wiesz. Jest całkiem... okej? To nie to, czego oczekiwałam, ale co ja teraz poradzę... Mówi się trudno. Tylko szkoda, że tak się starałam mieć wysoką średnią, a okazało się, że wcale nie była ona potrzebna...
- Heh, ale przynajmniej masz coś dla siebie. Wiesz...
- Haha, no w sumie masz rację. - Uśmiechnęła się lekko, lecz po chwili spuściła głowę i zaczęła się tępo przyglądać w dno swojego kubka.
- Erza?
- A-a co jeśli... Ten koleś... No wiesz... Niby jestem twardą sztuką, jak to mówią, ale... Nie mam tyle siły, żeby powalić takiego faceta...
- Nie musisz się tym martwić.
Szybko podniosła wzrok i spojrzała na niego zdziwiona.
- Co?
Przymknął na chwilę oczy i zbliżył się do niej.
- Nie opuszczę cię nawet na krok.
Ujął jej podbródek w dłoń i złożył na ustach krótki, lecz pełen miłości, pocałunek.
- I... tak naprawdę... nigdy nie przestałem cię kochać.
- Wiesz... - Zaczął nieśmiało. - Co tam u ciebie słychać? Dawno cię nie widziałem.
- Eee, jak widzisz nie za dobrze... Moja matka wplątała się w jakieś gówno... i ten koleś chciał żebym ja zastąpiła kasę, którą ona im wisi... Dzięki.
- Nie ma sprawy... Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć.
Porozmawiali jeszcze chwilę o mniej istotnych rzeczach i znaleźli się przed domem panny Scarlet.
- Może wejdziesz?
- Czemu nie.
[...] Usiadł na kanapie i czekał na Erzę, która właśnie robiła im herbatę. Rozejrzał się dookoła. Pokój tworzył niezły klimacik. Bardzo ciemna podłoga oraz beżowe, jasne ściany nieźle się komponowały. Do tego śliczny komplet mebli. Nie brakuje tutaj małych romantycznych ''smaczków'' w postaci luźno porozrzucanych świeczek na stoliku, różnych półkach.
- Jestem.
Usłyszał jej głos. Odwrócił się i oto była, z drewnianą tacką, na której umieszczone były dwa zielone kubki bez uchwytów.
- Dziękuję. - Powiedział kulturalnie, gdy podała mu naczynie z gorącym napojem. Erza natomiast tylko lekko się uśmiechnęła i usiadła obok niego.
- I? Jak tam ci się wiedzie na uczelni?
- Ah, no wiesz. Jest całkiem... okej? To nie to, czego oczekiwałam, ale co ja teraz poradzę... Mówi się trudno. Tylko szkoda, że tak się starałam mieć wysoką średnią, a okazało się, że wcale nie była ona potrzebna...
- Heh, ale przynajmniej masz coś dla siebie. Wiesz...
- Haha, no w sumie masz rację. - Uśmiechnęła się lekko, lecz po chwili spuściła głowę i zaczęła się tępo przyglądać w dno swojego kubka.
- Erza?
- A-a co jeśli... Ten koleś... No wiesz... Niby jestem twardą sztuką, jak to mówią, ale... Nie mam tyle siły, żeby powalić takiego faceta...
- Nie musisz się tym martwić.
Szybko podniosła wzrok i spojrzała na niego zdziwiona.
- Co?
Przymknął na chwilę oczy i zbliżył się do niej.
- Nie opuszczę cię nawet na krok.
Ujął jej podbródek w dłoń i złożył na ustach krótki, lecz pełen miłości, pocałunek.
- I... tak naprawdę... nigdy nie przestałem cię kochać.